Tym razem pikowania są proste, bez żadnych esów floresów:


Szyję od niedawna i może zabrzmi to śmiesznie ale ciągle zaskakuje mnie jak nawet zwykła tkanina może zmienić swój wygląd po połączeniu jej z innymi i zwykłym przepikowaniu. I chyba to mnie fascynuje w szyciu najbardziej -ten element zaskoczenia (hmm no dobrze powiedzmy sobie szczerze, że nie zawsze jest to miłe zaskoczenie :))
Jutro pozostaje przyszycie lamówki (białej rzecz jasna) i na tym będzie koniec. Podoba mi się efekt jaki daje lamówka, ale nie przepadam za jej przyszywaniem, więc jutro pewnie będę się strasznie ociągać z zabraniem się do niej.
Bieżnik najpewniej powędruje jako prezent, a po nim zabieram się za narzutę - pierwszą tak naprawdę patchworkową i dużą (ok 140 x220). Troszku się boję, ale co tam, próbować zawsze trzeba :)
Tak przeglądam swojego bloga i widzę, że zakładając go miałam w planach głównie pokazywanie swoich wypocin krzyżykowym, a tymczasem więcej postów dotyczy szycia :/. Mimo wszystko jednak haft jest moją największą pasją :) więc w weekend pokażę co do tej pory zrobiłam w zakresie mojej sówki :)
Trzymajcie się cieplutko
Marta
Świetny bieżnik:)
OdpowiedzUsuń