Dzięki temu miałam chwilę, żeby usiąść nad moim hafcikiem i go dokończyć. I oto prezentuję Wam uroczego Zeda :)
Muszę jeszcze go tylko uprać wyprasować i umieścić na poduszce :) co może chwilę potrwać biorąc pod uwagę nieustanne moje kichanie, prychanie i kasłanie :). Tradycją jest już moje chorowanie na przełomie października/listopada - nigdy nie umiem tego ominąć :/
Trzymajcie się Cieplutko


zebra super! a pod spodem równie piękne "tło" :) łączę się w bólu chorowania, ja już drugi tydzień się męczę :/ ale damy radę :)
OdpowiedzUsuńTo życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Ja do poniedziałku muszę się wyleczyć bo znów do pracy :(
OdpowiedzUsuńzed bardzo pozytywny :) życzę zdrówka bo też choruję na zawsze początku jesieni :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny. Celowo użyłam słowa fajny na określenie zeda, bo taki jest. Ładny swoja drogą, ale taki .... fajny.
OdpowiedzUsuńNo, Zed jest bardzo słodki! Ja też niestety pociągająca wielce jestem...
OdpowiedzUsuńZdrówka życzę. Żyrafiak boski!Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJaki on piekny :) !
OdpowiedzUsuńPoz.Dana
Koce, hafty, narzuty, poduszki a kiedy sweterek dla męża ;)
OdpowiedzUsuń