czwartek, 7 października 2010

ZED - koniec :)

I mnie dopadło choróbsko - od poniedziałku dzielnie z przeziębieniem walczyłam, kurując się wszystkim co tylko można, ale wczoraj w końcu poległam - poszłam do lekarza; dziś oraz jutro siedzę w domu i odpoczywam.
Dzięki temu miałam chwilę, żeby usiąść nad moim hafcikiem i go dokończyć. I oto prezentuję Wam uroczego Zeda :)




Muszę jeszcze go tylko uprać wyprasować i umieścić na poduszce :) co może chwilę potrwać biorąc pod uwagę nieustanne moje kichanie, prychanie i kasłanie :). Tradycją jest już moje chorowanie na przełomie października/listopada - nigdy nie umiem tego ominąć :/

Trzymajcie się Cieplutko

8 komentarzy:

  1. zebra super! a pod spodem równie piękne "tło" :) łączę się w bólu chorowania, ja już drugi tydzień się męczę :/ ale damy radę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Ja do poniedziałku muszę się wyleczyć bo znów do pracy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. zed bardzo pozytywny :) życzę zdrówka bo też choruję na zawsze początku jesieni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny. Celowo użyłam słowa fajny na określenie zeda, bo taki jest. Ładny swoja drogą, ale taki .... fajny.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, Zed jest bardzo słodki! Ja też niestety pociągająca wielce jestem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrówka życzę. Żyrafiak boski!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Koce, hafty, narzuty, poduszki a kiedy sweterek dla męża ;)

    OdpowiedzUsuń