poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Gejsza cz.2

W sobotę miałam chwilkę czasu rano (bo już nie zajmowała mi ich narzuta ;), więc siadłam sobie nad gejszą. Niestety ja jestem tym typem, który ma ślimacze tempo bo - dziesięć minut wyszywa, a kolejne dziesięć poświęca na:
1)podziwianie jak to już ładnie widać,
2) patrzenie, który by tu fragment wyszyć w dalszej kolejności,
3) myślenie jak fajnie będzie ten obrazek wyglądał, jak go już skończę,
4) rozważanie, który haft zacząć jako następny, kiedy już ten zostanie zakończony,
5) przekonywanie się "no Marta, nie bądź leniwa, wiem, że nie lubisz zaczynać i kończyć nitek, ale weź kolejne pasemko, przewlecz je przez igłę i wbij ją w kanwę, a potem to już z górki pójdzie; dasz radę" - czasem to przekonywanie siebie trwa i z 15 minut :)

Czy tylko ja tak mam???

I w efekcie gejsza wygląda tak



5 komentarzy:

  1. z każdym kolejnym krzyżykiem więcej widać :)
    wiec życzę udanej mobilizacji bo już zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko Ty tak masz:) Ja podobnie. Mam całe mnóstwo rozpoczętych prac, które czekają na lepszy czas:)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyszywaj szybciutko, bo już ciekawie wygląda :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest coraz ładniejsza :).

    Ja też niekiedy prowadzę wielkie przemyślenia podczas haftowania hihi :).

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm kurcze Twoje wypunktowanie czynności w trakcie wyszywania uświadomiło mi właśnie dlaczego ja też tak strasznie wolno wyszywam i kończy się na tym że na chwilkę robótke odkładam na sofie, z myślą że zaraz do niej wrócę...i biorę książkę pod pachę i szukam innego miejsca w domu gdzie mogłabym się rozłożyć i poczytać...przecież nie bedę składać robótki skoro zaraz do niej wrócę :P

    OdpowiedzUsuń