Zawzięłam się i dalej dziubię moje fuksje :)
Przybyło niewiele, bo ślimak ze mnie straszny (z jakieś tysiąc krzyżyków od ostatniego tygodnia); mam jednak ciągle nadzieję, że do porodu zdążę :)
Na dzień dzisiejszy wyglądają tak:
Trochę mi się po południu popsuł humor, bo okazało się, że brakło mi całych 4 punktów, żeby zdać egzamin, do którego się długo szykowałam, wrrr.. Humor tym bardziej popsuty, że to pierwszy nie zdany egzamin w życiu, a teraz czasu na naukę będzie mniej przy dziecku.. No nic, wygórowane ambicje trzeba schować do kieszeni, bierzemy się w garść i będziemy zdawać jeszcze raz w czerwcu :) Albo raczej w grudniu :)
Zmykam wyszywać dalej, a jeszcze zostawiam dla Was pozdrowienia od mojej ulubienicy:
Marta




Trzeba się trzymać swojego postanowienia :) Ja wzięłam z ciebie przykład i też dziubię mój niedokończony haft :)
OdpowiedzUsuńfuksje są coraz piękniejsze:):) a egzamin zdasz następnym razem, teraz sobie pokrzyżykuj i odpocznij coby dzidzi nie stresować:)
OdpowiedzUsuń